Kreatywni trzydziestoletni

Nieskromnie przechwalając się, chcielibyśmy przedstawić kilka słów o Nas w najnowszym artykule  dla internetowego wydania gazety „Uważam Rze” , napisanym przez Rafała Kotomskiego. Przedstawiamy w nim Nasze pomysły, cele, wyobrażenia i plany na przyszłość. Kreatywni trzydziestoletni to kwintesencja idei coworkingu !

Coworking to alternatywa dla młodych, twórczych przedsiębiorców zmęczonych pracą w korporacjach

Niby każdy wie, że dobrze być na swoim. A jednak wielu młodych Polaków, kończąc studia, marzy o zatrudnieniu w korporacji. Wolą zespoły zadaniowe i hierarchię rozbudowanych struktur od pracy na własne ryzyko. Ale bywa i tak, że codzienność wielkich biurowców zaczyna męczyć i nudzić. Młody profesjonalista postanawia zostać przedsiębiorcą. Co jednak zrobić, by z biurowej rutyny nie popaść w domową drzemkę? Warto pomyśleć o coworkingu.

Zaczęło się od San Francisco

Jak większość nowości biznesowych w naszym stuleciu, również coworking przywędrował z USA. Wspólna praca ludzi, którzy nie posiadali własnych biur z sekretarkami i wykonywali często wolne zawody, rozpoczęła się w 2005 r. Pierwsza przestrzeń coworkingowa powstała w San Francisco, a później coraz więcej takich lokali tworzono w innych amerykańskich miastach. Choć dzisiaj coworking to wciąż jedynie ułamek działalności biznesowej na świecie, istnieje już kilka tysięcy biur, w których wspólnie pracuje ponad 100 tys. przedsiębiorców.

80e1d1b25dc4f20c457d4d15426138f0

                                      Inspirująca przestrzeń w San Francisco „Hat Factory”.

Źródło: „Kreatywni trzydziestoletni” – Uważam Rze

– Z pewnością to nie jest opcja dla każdego. Zainteresują się nią raczej młodzi ludzie, dla których narzędziem pracy jest laptop z szybkim dostępem do internetu – przekonuje pan Marek, fotografik, który od paru lat korzysta z przestrzeni coworkingowych w kilku polskich miastach. W naszym kraju pierwsze biura dla freelancerów szukających całkiem innego klimatu niż w korporacyjnym „szklanym domu” powstały w Krakowie i Warszawie. Dzisiaj biur jest już kilkadziesiąt, a niektóre działają nawet w mniejszych ośrodkach.

Milena Brzezińska z Wrocławia ma firmę, która zajmuje się organizacją przyjęć weselnych. Doszła do wniosku, że nie ma sensu wydawać pieniędzy na wynajęcie własnego biura. Jej zdaniem praca w domu też ma  ujemne strony. – Oczywiście oznacza komfort siedzenia przy biurku w pantoflach, jak to się zwykło określać. Ale jednocześnie w domu zawsze coś może rozpraszać i źle wpływać na mobilizację – twierdzi pani Milena. Koleżanka poleciła jej biuro coworkingowe. Dziś młoda businesswoman uważa, że był to strzał w dziesiątkę. – Okazało się, że w czasie coworkingu spotkałam wielu ludzi, z którymi znalazłam wspólny język. Informatycy, graficy, specjaliści od rachunkowości. Ludzie, od których można się wiele nauczyć, ale też dzięki ich kontaktom i doświadczeniom rozwijać własny biznes. To tak jakby wiele firm z różnych branż spotkało się w jednym miejscu. A w dodatku w tym miejscu panuje wspaniała atmosfera i wszyscy są gotowi nawzajem się wspierać – cieszy się pani Milena.

Jak pracować, to tylko twórczo

Źródło: „Kreatywni trzydziestoletni” – Uważam Rze

Takie hasło z pewnością przyświeca wielu młodym przedsiębiorcom, którzy decydują się na coworking. – Trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce, gdzie ludzie kreatywni czuliby się jak ryby w wodzie. W przestrzeni coworkingowej mogą naprawdę rozwinąć skrzydła, obudzić w sobie pomysły, których nigdy by nie zrealizowali, funkcjonując w tak zwanym ładzie korporacyjnym – ocenia Lechosław Gawroński, właściciel spółki mbiuro, największej w Polsce sieci wirtualnych biur. Jego firma postanowiła właśnie wejść na rynek coworkingowy. Pierwsze biuro powstało już w Warszawie, a następne jest planowane. – W coworkingu spotykają się ludzie, którzy być może bezskutecznie poszukiwaliby swoich ofert przez długi czas. Tutaj od razu mogą się wymienić pomysłami na biznes. Rozpocząć to, co nazywamy networkingiem, zakładać grupy współpracujące przy realizacji konkretnych przedsięwzięć. To miejsce na rozwój start-upów, gdzie ludzie z pomysłami na zarabianie pieniędzy tworzą coś, co nazwałbym tyglem przedsiębiorczości. I nie wolno mylić tego z inkubatorem przedsiębiorczości – uzasadnia właściciel mbiura.

Zdaniem Angeliki Kosińskiej, pracującej z klientami coworkingu, to miejsce dla ludzi szukających wolności i niezależności. – Dokładnie coś między korporacją a domem, gdzie dopadają nas inne obowiązki. W coworkingu obowiązuje zasada pełnej otwartości i wspólnoty. Ludzie się wspierają, doradzają sobie, próbują razem zarabiać pieniądze. Coworking jest atrakcyjny zwłaszcza dla przedstawicieli wolnych zawodów, a tych przecież w dzisiejszym świecie jest coraz więcej – mówi Angelika Kosińska. Wrocławskie biuro coworkingowe, w którym pracuje, zadbało także o to, by design wnętrza był swoistym połączeniem powściągliwej elegancji biznesowej z ciepłem wnętrza przywołującego na myśl pracę twórczą. – Wszystko po to, by trafić w oczekiwania i gusta kreatywnych trzydziestolatków – dodaje Kosińska.

Podobna idea przyświeca zresztą wszystkim coworkingowym przestrzeniom. Mają być zupełnie inne niż open space znana z wielkich korporacyjnych wieżowców. Tutaj króluje dobry gust, proste i funkcjonalne sprzęty, domowa atmosfera. Na ścianach obowiązkowe są ilustracje, dające relaks i wytchnienie. Nie obywa się również bez wielkich kanap, na których coworkerzy mogą wypić wspólnie kawę, podyskutować, zebrać myśli.

shutterstock_131602331

Alternatywa dla inwestorów

Źródło: „Kreatywni trzydziestoletni” – Uważam Rze

Lechosław Gawroński chce, by jego biura dla coworkerów przypominały te, które w Londynie stworzyła firma Central Working. Anglicy, zwracając się do swoich klientów, tworzą nawet specjalny etos swojej firmy. Przekonują, że każdego z młodych przedsiębiorców korzystających z biur w kilku londyńskich dzielnicach, traktują indywidualnie i z pełną empatią. Chcą im pomóc nie tylko w zdobyciu nowych kontaktów biznesowych, ale także w nabyciu nowych umiejętności. – Dlatego w warszawskim biurze coworkingowym bardzo chciałbym organizować szkolenia z wielu dziedzin biznesowych. Tak, by nasi coworkerzy mogli doskonalić swoją wiedzę o strategiach marketingowych czy sprzedażowych. Poważnie myślę również, by łączyć małych przedsiębiorców z inwestorami, którzy szukają bezpiecznych kontraktów i na przykład rozczarowali się współpracą z niektórymi bankami. Mam nadzieję, że właśnie u nas będą mogli znaleźć alternatywną formę inwestowania swoich pieniędzy – zapowiada Lechosław Gawroński, dodając, że ma na myśli głównie małych inwestorów, a nie tych obracających milionowymi kwotami.

Choć coworking staje się coraz bardziej popularny, to wciąż jest zjawiskiem stosunkowo nowym. Właściciele biur muszą się liczyć z tym, że na zyski przyjdzie poczekać, o czym na łamach „Forbesa” mówił już Piotr Jedliński z warszawskiej firmy Clock Work, która swoją przestrzeń coworkingową oferuje na Mokotowie. Jego zdaniem wiele zależy od zaangażowania właścicieli i atmosfery, jaką potrafią stworzyć w biurach. Według Lechosława Gawrońskiego bardzo ważny jest wybór lokalu i aranżacja przestrzeni. Oczywiście lokalizacja powinna zapewniać dobrą komunikację z resztą miasta i bezproblemowy parking. – Takie biuro nie może być również anonimowe. Trzeba przygotować dobrą promocję w sieci, wykorzystać wszelkie możliwości, jakie dają social media. Należy pamiętać o tym, że coworking tworzony jest głównie z myślą o ludziach, którzy największą aktywność biznesową prowadzą w internecie – dodaje Gawroński.

O sukcesie biur coworkingowych w dużej mierze przesądzi także stworzenie czegoś w rodzaju społeczności – grupy ludzi, która nie tylko w tym samym miejscu zarabia pieniądze i szuka kontaktów biznesowych, ale też czuje z nim emocjonalną więź. Tak o coworkingu myśli na przykład warszawski przedsiębiorca Borys Musielak, który założył w stolicy Reaktor, miejsce skupiające twórców start-upów. Dziś jego sukces staje się inspiracją dla innych. Szansa na jego powtórzenie – powiedzmy to otwarcie – istnieje jednak przede wszystkim w najbardziej dynamicznych i najlepiej rozwijających się polskich miastach. Głównie zaś w stolicy, której dynamizmu nie da się porównać z żadnym innym krajowym ośrodkiem. – Nieco żartobliwie mówię, że Warszawa to dziś chyba jedyne polskie miasto, które w pełni dorosło i dojrzało do coworkingu. Ale za parę lat takich ośrodków na pewno będzie więcej – uważa Lechosław Gawroński.

Zapraszamy również do bezpośredniego komentowania artykułu w internetowym wydaniu gazety! http://www.uwazamrze.pl/artykul/724079,1105471-Kreatywni-trzydziestoletni.html?p=1

Reklamy